Czy można wymagać od dziecka asertywności?

W teorii asertywność brzmi prosto: to umiejętność obrony własnych granic przy jednoczesnym poszanowaniu granic innych osób.

W praktyce jednak nawet nam, dorosłym, nie zawsze się to udaje. Czasem popadamy w uległość, czyli zgadzamy się na coś wbrew sobie. Innym razem reagujemy zbyt ostro, narzucając swoje zdanie lub przekraczając granice innych.

Pełna, dojrzała postawa asertywna wymaga samoświadomości, umiejętności rozpoznawania własnych potrzeb, regulowania emocji i jasnego komunikowania tego, co dla nas ważne.

Skoro więc asertywność bywa trudna nawet dla dorosłych, nie możemy oczekiwać, że dziecko będzie potrafiło korzystać z niej od razu i w każdej sytuacji.

Dzieci są z natury impulsywne, emocjonalne i często skupione na własnych potrzebach. Mają trudność z czekaniem na swoją kolej, zatrzymaniem reakcji czy spokojnym wyrażeniem sprzeciwu. To naturalny etap rozwoju, a nie „zła wola” czy brak wychowania.

Co więc robić?

Edukować, tłumaczyć i modelować.

Dziecko może nie być jeszcze „idealnie asertywne”, ale możemy stopniowo pokazywać mu różnicę między asertywnością, agresją i uległością. Możemy uczyć je, że ma prawo powiedzieć „nie”, ale też że inni mają takie samo prawo. Możemy rozmawiać o granicach, emocjach, potrzebach i szacunku.

Najwięcej jednak dzieci uczą się przez obserwację. Gdy widzą dorosłego, który potrafi spokojnie powiedzieć: „Nie zgadzam się”, „Potrzebuję chwili”, „To jest dla mnie ważne” – uczą się, że granice można wyrażać bez krzyku, wstydu i poczucia winy.

Asertywność u dziecka nie pojawia się nagle. Buduje się powoli – w codziennych rozmowach, w zabawie, w konfliktach, w sytuacjach, w których dorosły nie zawstydza, ale towarzyszy i pokazuje drogę.

Źródło: pokocetus

«